Wieczór był ciepły w miasteczku Linnvaros. Niebo srebrzyło się milionami błyszczących gwiazd. Miało jeszcze niebiesko-fioletowy, ale powoli ciemniejący do granatu kolor. Księżyc wyglądał jak cieniutki rogal. Wszyscy mieszkańcy powoli chowali się do domów, ulice pustoszały. Niezmordowany całym dniem pracy sklepikarz, próbował jeszcze sprzedawać swoje towary. Niektórzy nieostrożni rabusie wychodzili już na nocne łowy. Gdzieniegdzie dało się słyszeć szczekanie psów lub trzepotanie skrzydeł nietoperzy.
W oknie pewnego niewielkiego domu siedziała, zwinięta w kłębek młoda kobieta. Miała na imię Gertrude. Zajmowała się rabunkiem. Nikt do tej pory nie odkrył kim była kobieta w czerwonym płaszczu - postrach Linnvaros. Była bardzo piękna. Jej długie, brunatne, proste włosy opadały na szczupłe, ale silne ramiona. Miała duże oczy, które były niemal tak ciemne, że mogły wydać się czarnymi. Obejmowała zgrabnymi dłońmi gładkie kolana. Raz jeszcze spojrzała na niebo. Zachwycało ją.
Ktoś zapukał do drzwi.
- Wejdź. - powiedziała dziewczyna, nie odrywając wzroku od srebrnych gwiazd. Do izby wkroczył wysoki i postawny mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Jego wiek był zbliżony do wieku dziewczyny. Był to Gustav, jej oddany przyjaciel. Mimo, że znali się długo, nie wiedzieli o sobie zbyt wiele.
- Witaj, Trudy. - uśmiechnął się promiennie. - Przyniosłem ci sok malinowy od Samuela.
- Dziękuję. Jutro wyruszam...
- Już jutro?
- Przecież wiesz, że muszę zdobyć ten proszek... - powiedziała z wyrzutem. Mówiła o magicznym specyfiku, który pomógłby jej stać się niewidzialną na kilka godzin. Mogłaby wtedy zrealizować swój największy skok - obrabowałaby skarbiec królewski. Miała plany wzbogacenia się i wyruszenia daleko do innego miasteczka, by tam zacząć dostatnie życie.
- Więc wyruszę z tobą... - poprosił Gustav.
- Nie! - warknęła dziewczyna podnosząc się z krzesła. - To ja odnajdę tą staruszkę i to ja zgarnę łup!
- Nigdy się tak...
- Tym razem chodzi, o coś więcej niż o zwykłą kradzież, Gustavie... Chcę stąd uciekać. Ludzie mogą w końcu coś podejrzewać, a wtedy to będzie koniec mnie. Koniec, rozumiesz?
Mężczyzna przytaknął.
- Dobrze... - szepnęła Gertrude. - Jutro o świcie już mnie tu nie będzie...
Wow I love reading these they are so well written, so you are an astrological student? That's pretty neat I'm planning on computer science or something similar once I finish highschool of course :)
OdpowiedzUsuńfajne fajne ;]
OdpowiedzUsuńobserwuję ;)