wtorek, 10 stycznia 2012

Część 12 - "Taki żarcik"

Wyszli na rozświetloną, rozległą polanę. Wysoka do ramion trawa mieszała się z pokrzywami i kolorowymi kwiatami. Oliver torował drogę swoim nożem.
- Mogłabyś ściągnąć ten czerwony płaszczyk... Za bardzo przyciąga wzrok. - stwierdził mężczyzna.
- Nie ma mowy...
- Dlaczego? - zapytał, odwracając głowę. Ku jego zdziwieniu dziewczyna zniknęła. - Hej, gdzie jesteś? - rozejrzał się do koła. Nigdzie jej nie było. Podskoczył, by móc zobaczyć więcej zza wysokiej trawy. Nic.

Nagle zobaczył lecący w jego stronę nóż. Ostrze przeleciało tuż koło jego twarzy, odcięło mu kosmyk włosów i wbiło się w ziemię tuż za nim. Spojrzał na nie. Miało taką samą rękojeść jak sztylet jego towarzyszki.
- Juhuu! - zawołała Gertrude, machając Oliverowi z odległego końca polany. Śmiała się głośno, opierając ręce na biodrach.
- Głupia... - bąknął pod nosem Oliver. Kobieta zaczęła uciekać długimi susami. Mężczyzna ani drgnął. Podniósł z ziemi nóż i wymierzył, mrużąc oczy. Sztylet poszybował przez większą część polany, przeszywając poły czerwonego płaszcza i przytwierdzając dziewczynę do ziemi. Upadła.
- Ej! - krzyknęła Gertrude, próbując oderwać pelerynę od sztyletu. Za ten czas Oliver zdążył do niej podbiec.
- Nie opłaca się ze mną zadzierać, zarozumiała panienko. - powiedział triumfalnie, wyciągając rękę w jej stronę. Ona zadarła głowę i podała mu dłoń.
- Jeśli to wszystko na co cię stać to niewiele umiesz. - fuknęła. Mężczyzna zaśmiał się kpiąco. Podnosząc dziewczynę z ziemi, pociągnął ją mocno i wrzucił w rosnące obok pokrzywy.
- To taki mały żarcik! - zaśmiał się.
- Zapłacisz mi za to! - wrzasnęła Gertrude, natychmiast wstając i zaczynając gonić Olivera. Oboje zapomnieli o wciąż wbitym w ziemię sztylecie...

1 komentarz:

  1. oj tam nie wiem:)) Wydaje mi się, że 9 zł to przyzwoita cena jak na Polskę :D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze! ;D
To dla nas ważne byście też oceniali nasze posty! ;)