Oliver szedł szybko przez ciemny las trzymając w ręku pochodnię świecącą nikłym blaskiem. Rozglądał się czujnie między drzewami. Drapieżnicy wychodzili na nocne łowy w poszukiwaniu ofiar. Gertrude starała się trzymać w zasięgu światła, aczkolwiek nie za blisko mężczyzny. Potarła rękoma zmarznięte ramiona. Noce w lesie bywały bardzo zimne. Pochodnia dawała o wiele za mało ciepła. Czerwony płaszcz tak samo. Płochliwym wzrokiem wodziła po ciemnych zakamarkach lasu. Lekko wzdrygała za każdym razem, gdy coś się poruszało na ściółce leśnej. Oliver posyłał jej czasami pytające spojrzenie. Marszczyła wtedy brwi i unosiła głowę do góry, starając się nie okazywać strachu przez leśnymi stworzeniami.
- Wszystko w porządku? - pytał czasami kierując światło pochodni na jej twarz.
- Dlaczego tak myślisz? Oczywiście, że tak. - odpowiadała cierpko.
- To czemu jesteś taka blada?
- Jestem zmęczona, nic więcej.
- Może odpoczniemy?
- Nie, im szybciej tam dotrzemy, tym lepiej.
- Skoro tak mówisz ... - Oliver odwracał się od niej i nadal szedł żywym krokiem przed siebie w ciemność.
Wyobrażała sobie idącego za nią jak cień wilka. Przełknęła ślinę.
- Znowu się spotykamy ... - cichy ponury głos szepnął tuż za jej plecami.
Odwróciła się gwałtownie. Z wrażenia i strachu o mało co się nie przewróciła. Rozglądnęła się przerażona po ciemnym lesie. Coś zbliżało się do niej miękko stąpając po ściółce. Oliver zobaczył leżącą na ziemi Gertrude. W mgnieniu oka znalazł się przy niej. Oświetlił pobliskie drzewa.
- To był on ... - szepnęła, jakby obawiała się, że wilk zjawi się ponownie.
- Przecież nic tu nie ma - ponownie wyciągnął pochodnię miedzy drzewa. - wstawaj, idziemy dalej. Za niedługo wzejdzie słońce. - wyciągnął w jej stronę dłoń.
Jeszcze chwilę wpatrywała się w ciemność. Chwyciła jego rękę i lekko wstała z mokrej ziemi. Nieco oszołomiona ruszyła ramię w ramię z Oliverem w dalszą drogę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzięki za komentarze! ;D
To dla nas ważne byście też oceniali nasze posty! ;)