- Jaki wilk? O czym ty mówisz? - spytał Oliver klękając naprzeciw niej. Położył ostrożnie królika na ściółce.
- Ten wilk mówił ...
- Przecież wilki nie posiadają głosu. Gertrude, pomyśl logicznie. A może ty ... spróbowałaś tych substancji w słoiczkach?!
- Przestań, mówię poważnie. Nic sobie nie wymyśliłam! Ten wilk naprawdę przemawiał ludzkim głosem. A ty nawet nie zainteresowałeś się tym, że to coś, wie gdzie idziemy i chyba ma zamiar się dołączyć! - wyrzuciła z siebie zdenerwowana dziewczyna.
- Dobrze, dobrze. Nie krzycz. Gdzie ten pchlarz poszedł? - Oliver wstał niechętnie.
- Spytał się mnie, w jakim kierunku idziemy do babci. Skłamałam, że na wschód, to powiedział, że pójdzie na zachód ... - powiedziała ze spuszczoną głową ściskając mocno rękojeść sztyletu.
- Jak myślisz, jest niebezpieczny? - zapytał ciszej.
- Nie wiem, ale nie mam zamiaru się z nim drugi raz spotkać, chociaż wiem, że to mało prawdopodobne.
- Nie ma się co przejmować, w końcu, co może nam zrobić taki zwierzak. Nas jest dwóch, on jeden i jeszcze nieuzbrojony. No to co, przyrządzać królika?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzięki za komentarze! ;D
To dla nas ważne byście też oceniali nasze posty! ;)