piątek, 9 grudnia 2011

Część 4 "Atak bestii"

Pogoda uległa niesamowitej zmianie. W ciągu kilku godzin nad ciemnym lasem zebrały się jeszcze ciemniejsze chmury, które całkowicie przysłoniły słońce i księżyc. Przez gęste korony drzew spadały na dziewczynę ciężkie krople deszczu. Nałożyła mocniej kaptur na włosy i ze spuszczoną głową truchtem przemierzała las. Padało coraz bardziej, czerwony płaszcz był przesiąknięty wodą. Rozglądała się tęsknym wzrokiem po lesie w poszukiwaniu suchego miejsca do schronienia się przed ulewą. 
Odetchnęła z ulgą, gdy wypatrzyła zmęczonym wzrokiem zwalone drzewo. Upadło na skos, więc było trochę miejsca na skulenie się pod nim. Wślizgnęła się pod wilgotny konar i objęła mocno kolana rękoma. Oparła głowę o drzewo, zamknęła oczy i wsłuchiwała się w uderzanie kropel deszczu o konar.
W pewnym momencie do jej uszu doszedł dziwny dźwięk. Coś podobnego do sapania, ciężkiego oddychania. Poczuła w powietrzu zapach mokrego futra. Coś warknęło i wciągnęło mocno powietrze do nosa. Zbliżało się po mokrej ściółce coraz bardziej do ukrytej pod konarem Gertrude. Zamarła szukając bezszelestnie pod płaszczem zimnego sztyletu.
Wielkie zwierzę przeskoczyło jednym susem przez zwalone drzewo i stanęło oko w oko ze stworzeniem. Był dwa razy większy od niej. Z pyska kapała mu żółta ślina, na głowie jeżył mu się sztywny włos. Spod sierści wyrastały dwa ubite rogi. Uszy miał niesamowicie szpiczaste i odstające. Oczy prawie całkowicie miał zasłonięte włosami. Z nozdrzy ulatywała para. Z pyska, pełnego ostrych kłów, wydobywał się odór. Pod Gertrude ugięły się nogi. W duchu błagała o cud, wiedziała, że swoim małym sztyletem niczego nie zdziała. Bestia postąpiła krok w jej stronę. Gertrude cofnęła się przerażona, ale poczuła za sobą tylko śliską korę drzewa. Włosy przykleiły się jej do mokrej twarz, serce biło jej bardzo mocno, drżała na całym ciele, a obraz powoli się jej rozmazywał od deszczu.
Usłyszała za sobą świst strzały. Drugi i trzeci. Potworny ryk przeszył ciszę leśną. Bestia upadła na błotnistą glebę przed jej stopami. Gertrude osunęła się na ziemię. Jakaś postać podeszła do zwierzęcia, wyjęła strzały z jego cielska i odwróciła się w stronę dziewczyny. Obraz się zamazał, krople deszczu cisnęły się jej do oczu, włosy oblepiały jej całą twarz. Poczuła ciepłe ręce wyjmujące jej sztylet z mocno zaciśniętej dłoni ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki za komentarze! ;D
To dla nas ważne byście też oceniali nasze posty! ;)