sobota, 3 grudnia 2011

Część 3 - "W lesie"

Noc powoli ustępowała dniowi. Srebrne gwiazdy bladły, tłumione blaskiem czerwonego słońca, wyłaniającego się zza horyzontu. Wiał delikatny, ciepły wiatr. Ptaki świergotały, zwiastując nadejście poranka.
Gertrude szła spokojnie traktem prowadzącym w głąb lasu. Myślała o staruszce - czarownicy, która posiadała proszek niewidzialności. Według opowieści wiedźma ta mieszkała w małej chatce w lesie. Rozległe knieje w okolicach Linnvaros były bardzo niebezpieczne, toteż stanowiły idealną siedzibę dla dziwaków takich jak czarownica.

Gertrude podniosła wzrok. Mimo, że słońce świeciło coraz jaśniej, ona czuła się jakby cały czas panowała noc. Rozłożyste korony drzew nie pozwalały promieniom przebić się do środka lasu. W oddali dał się słyszeć ryk. Dziewczyna impulsywnie rozejrzała się dookoła. Nic. Usłyszała jedynie cichy szelest w pobliskich zaroślach. Zbliżyła się do nich. Jej oddech przyspieszył. Położyła dłoń na przypiętym do pasa sztylecie. Krzaki gwałtownie się rozchyliły i wybiegł zza nich mały, biały zajączek.
Gertrude odetchnęła, śmiejąc się w duchu. Ruszyła dalej. Mijała po drodze coraz to ciekawsze drzewa. Niektóre wiły się wzdłuż ziemi, inne splatały się ze sobą, a jeszcze inne były po prostu drzewami - takimi jak zwykłe drzewa. I choć każde było inne to wszystkie miały w sobie tę samą magiczną aurę. Były niezwykłe.
Jedyną rzeczą, która niepokoiła dziewczynę były zbliżające się ciemne chmury. Oby tylko nie padało... - pomyślała.

1 komentarz:

  1. Hehe, ten numer z zajączkiem (i do tego białym) staje się coraz bardziej popularny

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarze! ;D
To dla nas ważne byście też oceniali nasze posty! ;)